Moja ocena systemu samonawadniającego Blumat

Już od około miesiąca testuję system samonawadniający Blumat w dwóch opcjach: dla roślin balkonowych (link do posta) oraz dla roślin domowych (link do posta). Czy się sprawdził i czy jestem z niego zadowolona? Zapraszam na obiecaną recenzję.




Blumat dla roślin balkonowych podłączyłam do zbiornika grawitacyjnego - ogólnie rzecz ujmując sprawdza się bardzo dobrze.

Zalety:
  • Łatwy i szybki montaż dzięki dobrze zredagowanej instrukcji;
  • Cicha i ekonomiczna praca - urządzenie nie pobiera prądu, tylko wodę i to jest jedyny koszt eksploatacji;
  • Cena jest adekwatna do jakości;
  • Kolorystyka kamufluje się wśród roślin;
  • Podczas podlewania, ilość wody dobierana jest idealnie - widzę to po kondycji roślin, a woda nie wycieka z domic nikomu na głowę.
Oto dowody:














  Wady:
  • Raz na jakiś czas muszę uzupełniać pojemnik wodą. Ze względu na specyfikę elewacji, mogłam zamontować tylko 28 l pojemnik. Niestety dla mojej ilości roślin (5m donic) taka ilość wody wystarcza tylko na 3-4 dni (dłużej gdy pada deszcz). Na weekend mogę spokojnie wyjechać, ale w przypadku dłuższych wakacji już pojawia się problem. Zatem polecam wszystkim albo większy pojemnik albo system podłączenia nawadniania bezpośrednio do kranu (co u mnie było niemożliwe).
  • Pojemnik umieszczony na elewacji nie wygląda estetycznie, dlatego tuż nad nim posadziłam kwiaty, by go trochę zasłoniły.
  • Do podlewania ziół i pomidorków koktajlowych podłączyłam kroplownik dystrybucyjny, który trudno było mi wyregulować, ponieważ pomidorki miały czasami za sucho.




Natomiast w przypadku Blumat dla roślin domowych nie mam rzadnych uwag. Sprawdza się idealnie :). Woda wystarcza na bardzo długo. Nie ma problemu z przelaniem roślin, co czasami wcześniej mi się zdarzało. Wąski pojemnik z wodą ustawiony za doniczką jest praktycznie niewidoczny. Poza tym jest bardzo tani i wystaczy na lata.









Podsumowując, ten austriacki wynalazek (w obu wersjach) bardzo przypadł mi do gustu :). Ułatwia opiekę nad roślinami. Nie znaczy to wcale, że teraz ich nie doglądam, wręcz przeciwnie mam więcej czasu na docinanie liści, odcinanie przekwitniętych kwiatków na balkonie. Kwiaty podlewają się same, więc nie ma zagrożenia, że "spaliłabym " je poprzez podlewanie w największym słońcu. Blumat dla roślin balkonowych polecam z większym zbiornikiem albo z podłączeniem bezpośrednio do kranu.

Zainteresowanych odsyłam na stronę producenta Blumat.


2 komentarze:

  1. Fajne urządzenie!Przydałoby mi się bo czasem zapominam podlać moje roślinki...
    Bardzo ładne masz kwiaty i piękny balkon Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba będę musiała rozważyć takie rozwiązanie wyjeżdżając na urlop! :)

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger