Urządzamy pokój dziecka cz. 1 - metamorfoza mebli

Nasz aSYNstent jest już na tyle duży, że ze spokojem, może wyruszyć w świat (wróć!) opuścić na razie naszą małą sypialnię i zamieszkać w swoim pokoju. Tak - zdecydowaliśmy się urządzić pokój dziecięcy. Jako że to urządzenie tego pokoju trochę trwa, możemy wszyscy nastawić się psychicznie na takie zmiany m.in. rozmawiając o nich. A ja przy okazji mogłam pobawić się w Dorotę Szelągowską i przeprowadzić pierwszą w moim życiu metamorfozę mebli.


Metamorfoza mebli

Meble co prawda były trochę zniszczone, ale tylko powierzchownie, dlatego postanowiłam dać im drugą szansę. Dostałam je niegdyś od dziadka i przyznam, że bardzo je polubiłam.





Stare zawiasy, czy utleniony lakier, nie był dla nas problemem. Wspólnymi siłami zabraliśmy się za metamorfozę. Mąż zajął się pracami wstępnymi, czyli rozkręcił drzwiczki, usunął stare zawiasy, a następnie przeszlifował meble i je przemył. Natomiast ja zajęłam się pracą precyzyjną, czyli malowaniem. Dodam, że to był mój debiut, dlatego wcześniej zrobiłam rekonesans w internecie, zakupiłam różne małe wałeczki, aby ostatecznie wykorzystać najbardziej dla mnie optymalne narzędzie, czyli wałeczek gąbkowy. 

Meble wymagały kilkukrotnego malowania - korpusy szafek malowałam 3 razy, natomiast blaty i drzwiczki aż po 4 razy. Po wyschnięciu farby, przed każdorazowym, następnym malowaniem matowiłam delikatnie powierzchnię kostką ścierną drobnoziarnistą.


  







A tak wygląda efekt przed i po, z którego jestem bardzo zadowolona! A czy Dorota Szelągowska byłaby ze mnie dumna? ;)



Do metamorfozy mebli wykorzystałam:
  • duże ilości folii ochronnej
  • papier ścierny gruboziarnisty
  • kostkę ścierną drobnoziarnistą
  • małą tackę do malowania (każdorazowo owijałam w worek, aby nie musieć jej później myć)
  • wałeczek gąbkowy
  • 6 puszek białej farby Dulux Rapidry
To jednak nie ostateczny koniec metamorfozy mebli, bo jak może dostrzegliście brakuje jeszcze gałek. Wybrałam takie oto chmurki w dwóch kolorach, ale efekt końcowy pokażę z całą aranżacją pokoju.



Malowanie ścian

Przy okazji odświeżyliśmy również ściany. Normalnie nie decydowałabym się na ten krok, ponieważ mieszkanie urządzaliśmy i malowaliśmy półtora roku wcześniej. Jednakże zacieki na ścianach w korytarzu po wakacyjnym zalaniu (!!!), wymagały zdjęcia niektórych ościeżnic, w tym drzwi od pokoju dziecięcego. Ponadto w pokoju syna nastąpiło bardzo dużo popękań, które strasznie oszpeciły ściany i wymagały wycięcia i nowego wypełnienia. 



Ostatecznie zdecydowaliśmy, że malujemy tak jak poprzednio zmywalnymi farbami Dulux, bo dobrze sprawdzały się nam przy zmywaniu zabrudzeń. Ponadto lubimy jasny "styl skandynawski" , dlatego ustaliliśmy, że tak jak dotychczas większość ścian pozostanie biała, a tylko jedna na przeciwko okna w delikatnym kolorze (czytaj w odcieniach szarości). Uprzednio ściana w kolorze powstała ze zmieszania farby białej oraz "potęgi zmierzchu" Dulux EasyCare, którą mamy i świetnie wygląda na jednej z bacznych ścian w sypialni. Jednak teraz postanowiliśmy nie eksperymentować i wybrać nowy, jaśniejszy kolor i zarazem bardziej odbijający światło. W tym celu pomocne okazały się próbki kolorów, które na ścianie wyglądały zupełnie inaczej, niż na stronie internetowej, gdy je wybieraliśmy.




Z powyższych próbek ostatecznie wybraliśmy "odporny popielaty" - z resztą podobnie jak doradzali mi czytelnicy na facebooku i Instagramie (zachęcam przy okazji do odwiedzin).



I tak oto pokój syna wygląda teraz czysto i świeżo i jest gotowy do dekorowania, pomimo że jeszcze niedawno służył głównie pokój "komputerowy" oraz do suszenia prania, czy przechowywania roweru męża.



Jeśli jesteście ciekawi, w jakim kierunku nastąpią dalsze zmiany, to przekonacie się w jednym z kolejnych wpisów. Teraz jesteśmy w trakcie najprzyjemniejszej już części, czyli dekorowania, a zajawki wybranych dekoracji zdradzam w międzyczasie w moich social mediach.
To kto jest ciekawy efektu końcowego? Jak się podoba metamorfoza mebli?


20 komentarzy:

  1. Świetnie, wczoraj oklejałam stare biurko, wiosną odnowiłam stół z lat 60. Fajnie nadawać nowe życie starym meblom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super - też uważam, że nieraz warto coś odnowić niż wyrzucać!

      Usuń
  2. Ale piękna metamorfoza mebli :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się przepięknie :) Warto było pomalować te meble

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i mam nadzieję że efekt końcowy też wyjdzie pięknie!

      Usuń
  4. Efekt wow został osiągnięty :) Pokoik będzie cudowny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmiana na plus, bardzo ładnie Ci to wyszło! Meble jak nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba pójdę Twoim śladem i zrobię sobie biurko na biało :D Super wyszło! Cieszę się, że posłuchałaś mojej rady ;) czekam na dziecięcą "parapetówkę" u aSYNstenta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie będzie trzeba zorganizować niedługo parapetówkę dziecięcą.

      Usuń
  7. Meble wyglądają super! Nie mogę się doczekać efektu końcowego

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW! ZMiana jest oszałamiająca!!! I nie trzeba było nowych mebli kupować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się podobają. Stare meble dostały nowy image.

      Usuń
  9. Podziwiam za odwagę i precyzję wykonania. Ja bym się bała, że coś zepsuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem ciekawa efektu końcowego. Biel to dobre tło do innych kolorów. W końcu to pokój dziecka. Naprawdę jestem ciekawa, co dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno byłaby z Ciebie dumna. Zmiana mebli ekstra. Bardzo mi się podoba i podziwiam wszystkie kobiety, które biorą się za takie rzeczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekam na efekt końcowy. U nas też zmiany.

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger