Jak dbać o kwiaty na balkonie w czasie urlopu? Testowanie samonawadniającego systemu Tropf-Blumat (filmik)

Niedawno na Funpage'u wspominałam Wam, że testuję system samonawadniania roślin. Dzięki Panu Wolfgangowi mam możliwość testowania produkowanego w Austrii systemu Tropf-Blumat. Pewnie zastanawiacie się, co to za wynalazek i jak działa? Zaraz Wam wszystko dokładnie przedstawię. Ponadto żeby pokazać, że instalacja systemu nie jest trudna nagrałam nawet filmik. Zapraszam do przeczytania całego posta :)






Otrzymałam paczkę zawierającą system samonawadniania balkonu jak i elementy do samonawadania roślin pokojowych. 



Dzisiaj zaprezentuję Wam tylko system na balkon. Samopodlewanie roślin domowych pokażę w osobnym wpisie.



System Tropf-Blumat składa się z ceramicznych, stożkowych czujników (kroplowników) połączonych wężykami. Standardowy zestaw zawiera 12 kroplowników do obsługi 3 m długości doniczek. Na moim balkonie mam do podlewania 5 m kwiatów, dlatego otrzymałam 18 kroplowników. W zależności od potrzeb kroplowniki można dokupować również na sztuki.



Jak to działa?
Kroplownik zamontowany w pobliżu korzeni roślin wyczuwa, gdy ziemia jest sucha i wówczas automatycznie dostarcza właściwą ilość wody. Natomiast gdy zwilży ziemię, albo gdy gleba jest mokra dzięki opadom deszczu, wtedy kroplownik przestaje działać.



Jako źródło wody dla systemu służy zbiornik grawitacyjny (tak będzie u mnie) lub podłączenie pezpośrednio do kranu (np. pod zlewem).


Dodam, że instrukcja jest bardzo czytelna, dołączona w kilku językach (jak widać na zdjęciu również po polsku). 


Instalacja systemu nie jest trudna. Pokażę jak krok po kroku udało mi się go zainstalować na moim balkonie. 

Najpierw rozkręcamy i napełniamy wodą każdy kroplownik





 Następnie zakręcamy i moczymy w wodzie jeszcze przez godzinę.



 Natępnie w 20 cm odstępach wbijamy w ziemię kroplowniki.

 


Przycinamy rurkę na kawałki. Połączy ona poszczególne kroplowniki.





Łączenie rurek z kroplownikiem jest łatwiejsze, gdy zwilżymy te elementy wodą.



Jako ostatni montujemy kroplownik bez rozgałęzienia (po prawej).







Do rurek zamontowałam również podpórki, które otrzymałam w przesyłce.



Główny system rurek połączyłam z dodatkowo przysłanymi elementami tzw. kroplownikami dystrybucyjnymi   połączonymi węższą rurką (stosuje się je do podlewania np. dłuższych grządek).






Postanowiłam wykorzytać je do podlewania moich pomidorów i pozostałych warzyw i ziół.




Czas podłączyć system do wody. Jako zbiornik grawitacyjny wybrałam w IKEA kosz z nakładką za 29,99 zł o pojemności 28 l, do którego należało zamontować złączkę.



Od wewnątrz złączka wygląda tak:



Zbiornik grawitacyjny musi być zawieszony nad poziomem kwiatów po 10 cm na każdy metr nawadniania (u mnie to ok. 50 cm).  Zaprzyjaźniony stolarz wykonał mi więc odpowiednie, drewniane zawieszenie.





Następnie wystarczyło nalać wodę i zawiesić zbiornik.



Na końcu należy wyregulować system. Najpierw przed podłączeniem do wody trzeba zakręcić wszystkie kroplowniki i dobrze zmoczyć podłoże roślin. Następnie odkręcamy kroplowniki (widać wtedy, że wypływa woda) i dokręcamy aż pozostanie jedna kropla wody i dodatkowo przekręcami jeszcze o dwie strzałki widoczne na zakrętce kroplownika.

Wszystko pokażę jeszcze w krótkim filmiku.



Całość zamontowałam w ok. 2 godz. Wcześniej mój narzeczony przywiesił zawieszenie do zbiornika grawitacyjnego.

System można kupić w kilku sklepach stacjonarnych oraz przez internet - najmniejszy zestaw w cenie 208 zł dla podlewania do 3 m długości. Na początku cena może wydawać się spora, jednak taki system użytkuje się wiele lat (na zimę wystarczy umyć i schować kroplowniki). Nie trzeba też podczas urlopu prosić sąsiadów o podlewanie kwiatów, bo kwiaty podlewają się same :).

Mam nadzieję, że system się sprawdzi - ocenę będę mogła przedstawić po pewnym czasie użytkowania. Na razie pada deszcz i mogę zauważyć, że nie ubywa wody ze zbiornika, dzięki czemu w taką pogodę kwiaty podlewają się naturalnie, a ja oszczędzam wodę. 



Jestem ciekawa na jak długo w słoneczne dni wystarczy mój 28 l pojemnik? Póki co, aby nie był tak widoczny mam zamiar zamaskować go pnącymi kwiatami np. groszkiem pachnącym. A może polecicie mi, co jeszcze szybko pnie się w górę?

Przy okazji pokażę Wam mój pierwszy owoc z balkonu - zaowocowała poziomka. Miałam fajny prezent jak wróciłam z długiego weekendu :).



Już na koniec zapytam Was jeszcze, czy słyszeliście wcześniej o Tropf-Blumat? Czy chcielibyście posiadać taki wynalazek u siebie? Kto podlewa Wam kwiaty podczas wyjazdów?

3 komentarze:

  1. pierwsze slysze ale ciekawy wynalazek chetnie bym wyprobowala, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawił mnie taki system podlewania, choć już jakiś czas temu o nim słyszałam. Chętnie też bym go wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. My stosujemy Blumata do podlewania pelargonii na balkonie i mamy z tym spokój. Raz na kilka dni napełniam pojemnik wodą i wystarcza. Montaż rzeczywiscie jest prosty - mam ten system z 12 kroplownikami i montowało się go dość szybko.

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger