Ogródek z nadstawek paletowych DIY 2017 i zeszłoroczne błędy

Kwietnik z palety ma się doskonale i nawet przezimowały w nim niektóre kwiaty. Natomiast tworząc zeszłoroczne rabaty warzywne z palety, popełniliśmy pewne błędy, które spowodowały, że rośliny nie rosły tak, jak powinny. Ale że na błędach człowiek się uczy, w tym roku nasz ogródek przeszedł konieczne zmiany. Co się zmieniło i dlaczego, oraz jakie rośliny rosną w moim przymieszkaniowym ogródku z nadstawek paletowych?



Zeszłoroczne błędy

Rok temu zrobiliśmy ogródek ustawiając nadstawkę paletową najpierw na palecie (<- klik) i to był duży błąd. Otóż ziemia szybko schła, a dostarczona woda przelatywała i nie nawadniała odpowiednio roślin. Ponadto jedna nadstawka tworzyła dość płytką przestrzeń na rozwój korzeni roślin. Jakby tego było mało zakupiona ziemia okazała się zbyt żyzna i ciężka! Tak, sporo roślin lubi lekką ziemię ogrodową, a nie typowo torfiastą. Tym sposobem korzenie roślin przestawały rosnąć, napotykając grudki torfu.

Nowe rozwiązania i metamorfoza ogródka

Jeszcze jesienią zrobiliśmy plan zmian i dokupiliśmy nadstawki paletowe duże za ok. 20 zł sztuka i małe za ok. 15 zł sztuka. Zmieniliśmy przy okazji ustawienie naszych rabatek, lokalizując cały ogródek wzdłuż płotu. Do tego zrezygnowaliśmy z palet od spodu. Zdecydowaliśmy, że ogródek będzie głębszy, stąd dolne nadstawki zostały wkopane nieco w głąb kosztem trawnika, a na nich ustawiliśmy kolejne nadstawki. Do tego od rodziny regularnie dowoziliśmy ziemię kompostową i ogrodową. I tak powstała większa przestrzeń do sadzenia, choć cała metamorfoza wymagała sporo pracy.

Praca trwała kilka godzin. Istniejący trawnik musieliśmy zabezpieczyć wielką folią malarską, uratować truskawki, poziomki, borówkę i morwę (choć ta ostatnia niestety nie przetrwała), a następnie przeflancować trawnik w miejsce poprzedniej palety.






Ale efekt jest taki, jak chcieliśmy i całkiem niewielkim kosztem finansowym.




Jakie rośliny?

Jako, że pod ogródkiem jest hala garażowa, stąd woleliśmy nie ryzykować i wszelkie rośliny o docelowych większych systemach korzeniowych sadziliśmy w plastikowe donice. Donice to zwykłe, wielkie, doczyszczone pojemniki po kleju, które nam ktoś podarował. Wywierciliśmy w nich od spodu otwory, by zapewnić odpływ wody. Łącznie przygotowaliśmy 4 takie pojemniki i posadziliśmy morwę, która niestety nie zniosła przesadzenia, borówkę, bez, forsycję, a 1 czeka jeszcze na obsadzenie.



Jedną dużą nadstawkę obsadziłam truskawkami i poziomkami, które synek codziennie sobie podjada.




Kolejną, ale małą nadstawkę obsadziłam kwiatami cebulowymi: krokusami, szafirkami, hiacyntami, narcyzami i tulipanami, które od początku wiosny pięknie zdobiły ogródek.








W pozostałe nadstawki posadziłam i posiałam zioła i warzywa: rukolę, szczypiorek, lubczyk, pietruszkę, bazylię, oregano, koperek, majeranek, macierzankę, rzodkiewkę, a nawet ogórki. Na bieżące kanapki, czy sałatkę z rukoli wystarczy ;). Zrezygnowałam świadomie z uprawy pomidorków koktajlowych, ponieważ aSYNstent już rok temu przymierzał się do zrywania i ładowania do buzi zielonych kulek.





Poza paletami mam jeszcze roślinki w doniczkach: sałatę, miętę i flance bazylii.





Ale zielenina nie wystarczy mi do szczęścia. W ogródku muszę mieć też koniecznie kwiaty, co zdecydowanie odzwierciedla mój Instagram (zapraszam do obserwowania). I tak zakupiłam lub dostałam m.in. clematis, smagliczkę, campanullę, petunię, gipsówkę, goździk, niezapominajkę, lawendę, surfinie, które kwitną głównie w palecie DIY, ale mam też pelargonie na parapecie, czy lilie w donicy.











Wzdłuż płotu posiałam także groszek pachnący i słoneczniki. Na razie roślinki wykiełkowały, ale kwitnie już groszek, który wysiał się sam po zeszłorocznych kwitnieniach.



Całość naszego ogródka o powierzchni ok. 20 m2 dopełnia stolik z mini palet oraz rozkładane leżaki.



Uwielbiam ten czas, gdy po pracy mogę wyjść z dzieckiem na ogródek i wspólnie się pobawić, a następnie popodlewać roślinki, bo codzienne podlewanie to już nasz rytuał. Ale równie chętnie rozkładam się na leżaku i popijam herbatkę z moich nowych filiżanek ze sklepu Pan Dragon.






Też macie swoje małe lub większe ogrody? Pamiętajcie, że nawet na balkonie o powierzchni 2 m2 można poszaleć z nasadzeniami, co pokazywałam w poprzednich latach, we wcześniejszych wpisach. Może kogoś zainspiruję, by w centrum miasta móc zrywać własną sałatę na kanapki? To taka mała rzecz a cieszy :)


5 komentarzy:

  1. Bardzo inspirujący post. Z wielką uwagą przeczytałam, z zachwytem patrzę na ogródek. Pięknie. Muszę cofnąć się do wpisów, gdzie piszesz o balkonach. Bo tylko taki obszar posiadam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny ten Twój przymieszkaniowy ogródek... Zazdrościmy Ci trochę, bo my mamy tylko balkon (Dziadek i Babcia Mysz działkę, ale to już nie to samo).

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow jak ładnie i bujnie ci wszystko wyrosło. Masz rękę :) Pięknie to wygląda

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie masz w tym swoim małym ogródku :) Nie ma to jak miły zakątek, własne warzywa i zioła, a kwiaty dodają koloru :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej podobał mi się kwietnik z palety postawionej bokiem. Tak się składa, że dwie takie walają się na placu :) Trzeba będzie coś pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger