Należę do tej grupy osób, które w dzieciństwie nienawidziły kremowania się! Stąd pewnie i do dzisiaj trwa mój wstręt do konsystencji i zapachu popularnego niegdyś kremu Nivea. No cóż taka trauma odcisnęła pewne piętno na dzisiejsze moje wybory kosmetyczne. Jednym słowem jestem bardzo wymagającą klientką, szczególnie jeśli chodzi o kremy do twarzy.
Generalnie rzadko kiedy pokazuję tutaj kosmetyki (hmm właściwie to chyba debiut), ale na spotkaniu Mam Blogerek Fanaberie wpadły w moje ręce bardzo przyzwoite, naturalne kosmetyki marki Bioline, dlatego podzielę się moją opinią.
