#5 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką Maluch w domu

Zapraszam na kolejny wpis z cyklu #MamaWracaDoPracy. Tym razem naszym gościem jest Honorata - mama 4,5-letniej Hani i 2,5-rocznego Wojtka, niezwykle kreatywna nauczycielka, która swoimi pomysłami dzieli się na swoim blogu Maluch w domu. Zapraszam!


1. Kiedy wracałaś do pracy, w jakim wieku było wówczas Twoje dziecko/dzieci i komu powierzyłaś opiekę na nim/nimi?
Pierwsze dziecko miało niespełna 7 miesięcy, drugie dwa razy tyle, czyli 14. Częściowo zajmowała się nimi moja mama, a częściowo mąż - w zależności od tego jakie zmiany w pracy mu wypadały. 

2. Czy zdradzisz coś więcej odnośnie swojej pracy, branży oraz czasu pracy? 
Jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego, zatem moje życie krąży wokół dzieci. Wróciłam do pracy na 6 godzin dziennie. 

3. Czy wracałaś do tej samej pracy sprzed urlopu macierzyńskiego czy musiałaś szukać nowej? 
Na szczęście nie musiałam szukać nowej pracy. Ma to z pewnością duże plusy, gdyż matka wie czego może oczekiwać. 



4. Jaka była postawa pracodawcy i reakcja na ewentualne opieki nad dzieckiem podczas choroby?
Nie musiałam korzystać z opieki nad dziećmi w przypadku chorób. Zawsze dawaliśmy radę w inny sposób, aczkolwiek mój pracodawca nigdy nie robił mi problemu z ewentualnym urlopem na potrzeby wizyty u lekarza czy w innych sytuacjach. 

5. Co miało największy pływ na decyzję o powrocie do pracy i jakie emocje temu towarzyszyły?
Oczywiście finanse. Świadomość, że kredyt hipoteczny się sam nie spłaci, działała wystarczająco (de)motywująco. Miałam ogromne wyrzuty sumienia. Wiedziałam, że wiele mnie może ominąć i wcale nie chciałam "zostawiać" dzieci. To była dla mnie naprawdę trudna decyzja i szczerze zazdrościłam koleżankom, które mogły sobie pozwolić na urlop wychowawczy. Z drugiej strony wiedziałam, że podczas mojej nieobecności są pod opieką zaufanych, troskliwych osób. Gdybym miała możliwość zostałabym z nimi do 3 roku życia, ale niestety... Niby pieniądze to nie wszystko, a jednak przez nie trzeba podejmować decyzje, które czasami rozdzierają serce.

6. Jak godzisz obowiązki domowo-rodzinne z aktywnością zawodową i czy masz jakieś swoje patenty na lepszą organizację codzienności?
No cóż. Muszę to ogarniać. Nie mam wyjścia. Wychodzę od dzieci do dzieci i wracam od dzieci do dzieci :), ale taki zawód sama sobie wybrałam. W sumie korzystają na tym wszyscy moi podopieczni jeśli chodzi o ich rozwój. Pomoce dydaktyczne, gry edukacyjne i to co robię czy kupuję dla moich pociech wykorzystuję na zajęciach i na odwrót. 
W domu zawsze mam przygotowany obiad, zrobione zakupy (jeśli nie mam na nie czasu wysyłam męża). Znajduję też czas na aktywność fizyczną: biegam z drugą połową, a na rowerze towarzyszy nam nasza pierworodna. Na upartego znajdę też chwilę, żeby poćwiczyć z Ewą Ch. - tutaj brzdące albo robią to co ja, albo dbają, żebym się nie odwodniła stojąc nade mną z butelką wody i kibicując: "dasz radę, nie poddawaj się!".
Staram się poświęcać jak najwięcej uwagi moim maluchom, aczkolwiek bywają chwile, że jestem zasypana dodatkowymi obowiązkami i muszę je realizować kosztem czasu spędzanego z nimi. Niejednokrotnie siedzę do północy i dłużej, żeby nie rezygnować z godzin przeznaczonych dla moich dzieci. Wszystko powinno się rozgraniczać: pracę i dom. Nie zawsze się to jednak udaje. Na szczęście mam męża na którego mogę liczyć oraz mamę i gdy naprawdę mam naglące potrzeby oni mogą zająć się dziećmi, żebym miała trochę spokoju. Kiedyś byłam typową matką kwoką. Uważałam, że tylko ja wiem co jest dla nich najlepsze. W końcu sobie uświadomiłam, że nie jestem ze stali i jeśli mogę skorzystać z pomocy innych, którym też zależy na dobru maluchów to czemu odrzucać takie propozycje? Nie nadużywam tego jednak.



7. Czy masz jeszcze czas dla siebie i jak znajdujesz go dodatkowo na blogowanie? 
Czasu tylko dla siebie mam tak naprawdę niewiele. Moje dzieci bardzo mnie "pilnują", gdy są w pobliżu. Na blogowanie czasu mam coraz mniej, co widać. Kiedyś pisałam co drugi dzień, teraz raz-dwa w tygodniu. Żeby napisać post muszę mieć spokój czyt. muszę położyć dzieci spać i przygotować się do zajęć w przedszkolu. Często piszę kosztem własnego snu. I mam momenty, kiedy zastanawiam się po co się tak męczyć. Czy nie lepiej się wyspać? Wyspać się to pojęcie względne, bo mój żywy młodszy budzik wstaje razem z kogutem...

8. Co poradziłabyś mamom, które zwyczajnie boją się rozstania z dzieckiem i powrotu do pracy?
Przede wszystkim dobrze rozważcie wszelkie za i przeciw. Czasu cofnąć nie można, a ja strasznie wyrzucałam sobie, że jestem egoistką pozostawiając maluchy zaraz po urlopie macierzyńskim. Jednak mając świadomość, że będą z tatą lub babcią było mi może nieco łatwiej, poza tym pracowałam po 6 godzin, a do pracy miałam zaledwie 5 km. Jeśli jednak nie miałabym wsparcia bliskich to nie jestem pewna czy podjęłabym decyzję o żłobku. Nie jestem przekonana... Córka odkąd poszła do przedszkola w wieku 3 lat przez pierwszy rok miała 8x zapalenie oskrzeli, zapalenie krtani, 6x zapalenie ucha - to była katastrofa, dwa dni w placówce, tydzień-dwa w domu. Nie wyobrażam sobie ciągłego chodzenia na opiekę, która i tak jest ograniczona przepisami czy pracowania po to żeby opłacić nianię. Wiadomo, że żłobkowe dzieci także często chorują.

Zapraszam na bloga naszego gościa, gdyż znajdziecie tam mnóstwo wiedzy, ciekawych eksperymentów, DIY, czy przydatne pomoce do pobrania.

5 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczna i energiczna mamuśka ☺ Ciekawe czy ktoś da radę za nią nadążyć 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog i wspaniała, kreatywna mama, również polecam jej wpisy. A powrót do pracy zawsze jest trudny, więc cieszę się, że tym razem mam możliwość siedzieć z córką w domu rok czasu. Z synkiem niestety musiałam wrócić do pracy po 6 miesiącach, gdyż jeszcze nie było rocznego macierzyńskiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog i wspaniała, kreatywna mama, również polecam jej wpisy. A powrót do pracy zawsze jest trudny, więc cieszę się, że tym razem mam możliwość siedzieć z córką w domu rok czasu. Z synkiem niestety musiałam wrócić do pracy po 6 miesiącach, gdyż jeszcze nie było rocznego macierzyńskiego.

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger