#13 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką LoveLife

Dzisiaj zapraszam na kolejny wywiad z cyklu #MamaWracaDoPracy, tym razem rozmowa z Martą - autorką bloga Love life, mamą 4-letniego Franka i 2-letniego Ignasia. Marta wróciła do pracy we wrześniu 2016 r. po prawie czteroletniej przerwie. Jak sobie poradziła w nowej rzeczywistości? Zapraszam na wywiad :).



1. Kiedy wracałaś do pracy, w jakim wieku było wówczas Twoje dziecko/dzieci i komu powierzyłaś opiekę na nim/nimi?
Mój młodszy syn miał prawie 1,5 roku. Wybrałam nianię, bo w tamtym okresie Ignaś bardzo chorował i bałam się, że żłobek by to jeszcze dodatkowo nasilił. Poza tym trudno mi było sobie wyobrazić moje dziecko w żłobku. Nie myśl, że jestem przeciwna żłobkom, po prostu łatwiej mi było podjąć decyzję o powrocie do pracy z myślą, że synek zostanie w swoim domu, w którym czuje się bezpiecznie, z ciocią, która jest sprawdzoną i zaufaną opiekunką i która będzie cała dla niego.
Starszy synek miał 3,5 roku, zaczynał właśnie drugi rok w przedszkolu.

2. Czy zdradzisz coś więcej odnośnie swojej pracy, branży oraz czasu pracy? 
Pracuję w administracji. Do pracy wróciłam we wrześniu, po prawie czteroletniej przerwie. Od początku założyłam sobie, że muszę połączyć pracę z domem w taki sposób, żeby obie strony były w miarę zadowolone. Pewnego dnia wzięłam kartkę i zapisałam ją wszystkimi możliwymi ułamkami etatu, porównywałam wynagrodzenie i czas pracy, aż zdecydowałam się na 4/5 etatu, z przerwą na karmienie piersią. Wychodzę do pracy później niż wszyscy, dzięki czemu rano nie muszę się spieszyć, spokojnie szykuję chłopcom śniadanie, a dzięki temu, że wcześniej kończę pracę to w drodze powrotnej mam czas na zakupy, odbieram starszaka z przedszkola od razu po drzemce. W domu wspólnie jemy obiad. Na razie ten system się dobrze sprawdza, bo mamy całkiem dużo czasu dla siebie po południu. Obawiam się natomiast powrotu na pełny etat.

3. Czy wracałaś do tej samej pracy sprzed urlopu macierzyńskiego czy musiałaś szukać nowej? 
Wróciłam do tej samej pracy. Szczerze powiedziawszy to trochę już za nią tęskniłam, przede wszystkim za współpracownikami, za rozmowami na tematy niezwiązane z macierzyństwem, za koleżankami, z którymi w okresie mojego urlopu kontakt się rozluźnił. Jak wcześniej wspomniałam wróciłam do pracy po kilkuletniej przerwie, w czasie której urodziłam dwoje dzieci i trochę się obawiałam, że "wypadłam z obiegu" jako pracownik. Nie byłam na bieżąco z przepisami, a w międzyczasie wprowadzono wiele zmian i wydawało mi się, że nadrobienie tego zajmie mi bardzo dużo czasu. Na szczęście po kilku dniach czułam się już tak, jakbym wróciła jedynie z tygodniowego urlopu wypoczynkowego.


4. Jaka była postawa pracodawcy i reakcja na ewentualne opieki nad dzieckiem podczas choroby?
Na szczęście pracodawca wie, z czym się wiąże posiadanie dzieci w wieku przedszkolnym i podchodzi do kwestii zwolnień dość przychylnie. Osobiście jednak nie musiałam się o jego reakcji przekonywać zbyt wiele razy, bo niania ratuje mi życie zostając w domu z chorymi dziećmi, oczywiście dopóki nie jest to nic poważnego.

5. Co miało największy wpływ na decyzję o powrocie do pracy i jakie emocje temu towarzyszyły?
Największy wpływ miało to, co najbardziej oczywiste, czyli pieniądze. Od początku wiedziałam, że jeśli chcemy realizować nasze plany rodzinne to druga pensja jest warunkiem sine qua non. Po części wróciłam też po to, żeby zachować związek z zawodem, z firmą, ale gdyby nie aspekt finansowy to mogłabym jeszcze kilka lat poczekać na swój rozwój osobisty. 
Emocje jakie temu towarzyszyły...? Wyobrażałam sobie, że albo będziemy chodzili brudni i głodni albo ja padnę któregoś dnia z wycieńczenia przy próbach godzenia tych dwóch ról. Na pewno towarzyszył mi olbrzymi stres, który zresztą pojawił się już kilka tygodni wcześniej. Obawiałam się o organizację naszego życia, ciągle pytałam "jak to będzie?". Było mi bardzo smutno, że taki wspaniały okres się skończył. Wkurzałam się na cały świat, że nie mogę zostać z dziećmi w domu. To tak w skrócie.

6. Jak godzisz obowiązki domowo-rodzinne z aktywnością zawodową i czy masz jakieś swoje patenty na lepszą organizację codzienności (zakupy, obiady, sprzątanie, czas dla rodziny)?
Przez długi czas nie potrafiłam odnaleźć się w nowej rzeczywistości, wciąż wszystko było spontaniczne, robione na wariata, byle zdążyć. Dopiero mniej więcej po trzech miesiącach zaczęłam działać według schematu, który wciąż udoskonalam. Nie pomaga mi fakt, że mój mąż bardzo dużo wyjeżdża i wtedy wszystko zostaje na mojej głowie. 
Zakupy staram się robić wracając z pracy, ale lubię też czasami wieczorem wyjść z domu, wsiąść w samochód i pojechać choćby do Biedronki na zakupy. To taka skradziona chwila dla mnie. Gotuję obiady, które z założenia powinny wystarczyć na dwa dni, najczęściej w szybkowarze. Podłogi myję, kiedy chłopcy śpią albo siedzą w wannie. Czas dla rodziny kleimy z tych wszystkich wolnych chwil, które zdarzą się popołudniami, za to w weekendy staram się po prostu być. Nie sprzątać, gotować i prasować, ale być. Dla chłopców (wszystkich trzech) i siebie.


7. Czy masz jeszcze czas dla siebie i jak znajdujesz go dodatkowo na blogowanie? 
Nie ma co ukrywać, ale czas dla siebie, na własne przyjemności mam tylko wtedy, kiedy chłopcy śpią. W ciągu dnia nie mam na to ani chwili, a nawet gdybym znalazła okienko między pieluchą a obiadem to wykorzystuję go na obowiązki. W dzień chyba już nie umiem odpoczywać. Wolę dać więcej z siebie dzieciom, bo i tak mam wrażenie, że za mało czasu spędzamy razem, tak efektywnie. 
Miałam długa przerwę w pisaniu bloga i przez chwilę nawet wydawało mi się, że już nigdy nie znajdę na to czasu. Na szczęście poradziłam sobie z organizacją dnia i coraz częściej mogę napisać kilka słów, bo sprawia mi to dużą przyjemność i satysfakcję.

8. Co poradziłabyś mamom, które zwyczajnie boją się rozstania z dzieckiem i powrotu do pracy?
Najtrudniej jest PRZED powrotem do pracy. Ciągłe rozmyślanie o tym, jak to będzie, stres, smutek, złość... Taka mieszanka emocji nie wpływa dobrze na życie rodzinne. Po pierwszym tygodniu w pracy jest już o wiele łatwiej, okazuje się, że miło jest wyjść do ludzi, wykazać się w czymś innym niż macierzyństwo, że jeszcze milej jest wracać do domu. Relacja z dzieckiem, paradoksalnie, na tym zyskuje, bo ilość zamienia się w jakość. Mnie najbardziej pocieszała myśl, że małe dziecko nie ma świadomości upływu czasu i jeśli w czasie mojej nieobecności jest zajęte zabawą, spaceruje czy śpi to może nawet nie zauważy, że mamy nie ma ;)

Dziękuję za wywiad i zapraszam na bloga Marty,  a w komentarzach możecie zasugerować, z kim chcielibyście przeczytać kolejne wywiady :).


W tym cyklu pojawiły się wpisy:
#1 Mama wraca do pracy - rozterki i trudna decyzja
#2 Mama wraca do pracy - adaptacja w żłobku
#3 Mama wraca do pracy - nie mam się w co ubrać?!
#4 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką TomiTobi
#5 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką Maluch w domu
#6 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką Miniaturowa
#7 Mama wraca do pracy - wywiad z blogerką Life by Marcelka

2 komentarze:

  1. Marta to złota kobieta <3

    Mnie też niedługo czeka powrót do pracy i na samą myśl mnie ściska :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za zaproszenie do cyklu, jest mi niezmiernie miło zobaczyć nazwę swojego bloga na twojej stronie :)
    A podsumowując temat jednym zdaniem - Mamy, nie bójcie się powrotu do pracy, ustalcie priorytety, pierś do przodu i GO! (a na pierwsze dni miejcie zapas chusteczek w kieszeni ;) )

    OdpowiedzUsuń

Ja już pokazałam i napisałam. Teraz Twoja kolej - skomentuj proszę i zostaw po sobie ślad :)

Copyright © 2016 MAŁA RZECZ A CIESZY , Blogger